
Co się dzieje, gdy przepisy chroniące środowisko zostają osłabione? Wystarczy spojrzeć na sytuację w Albanii, której mieszkańcy i mieszkanki od ponad dziesięciu dni domagają się natychmiastowego wstrzymania prac budowlanych na obszarze laguny Vjosa-Narta.
Zdjęcia z protestów Rewolucji Flamingów obiegły media społecznościowe. Ludzie stanęli w obronie wyjątkowego miejsca – ostoi dzikiej przyrody, bioróżnorodności i pięknych krajobrazów natury. Jednak o tym, co dzieje się w Albanii, trzeba myśleć również w szerszym kontekście.
Vjosa–Narta jest jednym z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Europy – objętym ochroną terenem będącym częścią delty rzeki Vjosy, jednej z ostatnich dzikich rzek naszego kontynentu. Dla ponad 200 gatunków ptaków, w tym flamingów i pelikanów kędzierzawych, jest on domem, a dla wielu kolejnych – kluczowym przystankiem na trasie migracji między Afryką a Europą. Znajduje się tu również jedna z ostatnich ostoi mniszki śródziemnomorskiej oraz ważne miejsce lęgowe żółwi Karetta.

Vjosa–Narta, fot. Rajmond Kola
Dziś miejsce to jest zagrożone i niszczone przez plany zagranicznych inwestorów, w tym Jareda Kushnera (zięcia Donalda Trumpa), dotyczące budowy wielkiego luksusowego kompleksu wypoczynkowego. Prace budowlane rozpoczęły się już w samym sercu obszaru chronionego. Bez konsultacji społecznych, oceny oddziaływania na środowisko, publicznie dostępnych informacji i ważnych zezwoleń.
W 2024 roku Albania w kontrowersyjny sposób zmieniła ustawę o obszarach chronionych, umożliwiając budowę kurortów i innych dużych inwestycji na terenach objętych ochroną.
Krótko potem w rejonie Vjosa–Narta rozpoczęły się nielegalne prace związane z wspomnianym projektem luksusowego kurortu. Obecnie inwestycja jest przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez niezależny albański organ ds. zwalczania korupcji i przestępczości zorganizowanej.
Historia rozgrywająca się w Vjosa–Narta pokazuje, co może się wydarzyć, gdy osłabia się ochronę środowiska, oraz dlaczego europejscy decydenci muszą bronić przepisów służących ochronie przyrody.
Pod naciskiem części rządów krajowych i grup lobbingowych reprezentujących przemysł, Komisja Europejska proponuje obecnie osłabienie unijnych przepisów środowiskowych.
Unijne regulacje dotyczące ochrony przyrody, takie jak dyrektywy ptasia i siedliskowa, istnieją z konkretnego powodu. Chronią najcenniejsze ekosystemy przed krótkoterminowymi interesami i gwarantują, że rozwój gospodarczy nie odbywa się kosztem naszego dziedzictwa przyrodniczego.
Dlatego sytuacja w Albanii jest tak istotna dla przyszłości Europy. Albania zamierza przystąpić do Unii Europejskiej do 2030 roku. Przed kilkoma dniami Komisja Europejska ponownie podkreśliła, że kraj ten musi spełniać unijne standardy ochrony środowiska, jeśli proces akcesyjny ma postępować. Innymi słowy: państwa aspirujące do członkostwa w UE muszą przestrzegać tych samych zasad ochrony przyrody, które obecnie są przedmiotem debat wewnątrz samej Unii.
Jeżeli unijne standardy zostaną osłabione, zarówno obecne, jak i przyszłe państwa członkowskie będą narażone na niższy poziom ochrony przyrody. Tego rodzaju zniszczenia, jakie obserwujemy dziś w Vjosa–Narta, mogą stać się rzeczywistością w całej Europie.
Przyroda potrzebuje silnych przepisów, skutecznego egzekwowania prawa, a także – bardziej niż kiedykolwiek – naszego głosu. Już ponad pół miliona mieszkańców Unii Europejskiej podpisało petycję w obronie przepisów chroniących przyrodę.
Dołącz do kampanii i też powiedz europejskim liderom, by trzymali ręce z dala od natury – #HandsOffNature.
Im nas więcej, tym nasz głos będzie głośniejszy.